Recenzja książki pt. ,,Igrzyska Śmierci”
Igrzyska śmierci to pierwszy tom trylogii autorstwa Suzanne Collins. Seria „Igrzyska Śmierci” stała się bardzo popularna, początkowo w stanach zjednoczonych, a następnie w Europie. Collins typuje się niekiedy na następczynię Rowling (autorkę serii Harry Potter) i Meyer (autorkę cyklu Zmierzch) na top listach bestsellerów.
Przechodząc jednak do samej książki, opowiada ona o państwie Panem, w którym panuje reżim, ludzie cierpią głód i niedole. W skład Panem wchodzi Kapitol, uznawany za stolicę i dwanaście wyspecjalizowanych przemysłowo dystryktów. Główna bohaterka, a jednocześnie narrator książki pochodzi z dwunastki – najbiedniejszego i najbardziej dyskryminowanego dystryktu.
Katniss Everdeen – bo tak nazywa się bohaterka trylogii – to szesnastoletnia dziewczyna, mieszkająca z matką i młodszą siostrą. Wraz z przyjacielem Galem, lubi uciekać do lasu, gdzie musi polować. Po śmierci ojca jest tak właściwie zmuszona przez los do zostania głową rodziny – musi dbać o siostrę oraz chorą matkę, która po stracie męża nie była w stanie zadbać o swoje dzieci.
O co chodzi w tych całych Igrzyskach Głodowych? W przeszłości dystrykty zbuntowały się przeciwko uciskającej władzy stolicy, ale powstanie zostało stłumione. Na pamiątkę tych wydarzeń Kapitol co roku, od 74 lat organizuje tytułowe Igrzyska Śmierci, które mają być pewnego rodzaju karą, formą tyranii za bunt mieszkańców, mająca zastraszyć, a co za tym idzie, podporządkować mieszkańców dystryktów Kapitolowi. Igrzyska upokarzają buntowników i zabierają nadzieje i chęci do kolejnego powstania. W dniu dożynek zostaje wybrana para nastolatków w przedziale wiekowym od 12 do 18 lat, by wziąć udział w turnieju. Jednakże nie jest to turniej sportowy, gdzie uczestnicy walczą o podium. Jest to walka o własne życie. Dwadzieścia troje młodych ludzi musi umrzeć, często w naprawdę wymyślne sposoby (wszystko, żeby zwiększyć oglądalność transmitowanej na żywo walki), tak by jedna, której uda się przetrwać mogła zwyciężyć.
Do głowy nasuwa się myśl o tym, że skoro Katniss jest główną bohaterką, to musiała zostać wylosowana i tutaj nasze myślenie okazuje się błędne. Wybrana zostaje jej młodsza siostra – Prim. Szesnastolatka zdaje sobie sprawę z tego, że dziewczynka nie da sobie rady na arenie, pod wpływem impulsu zgłasza się na ochotnika. Wraz z nią zostaje wylosowany Peeta Mellark — syn piekarza, którego Katniss tak naprawdę nie zna, ale mimo to zawdzięcza mu — być może — uratowanie przed śmiercią głodową.
Igrzyska śmierci to książka, którą wręcz się pożera, ze względu na narrację głównej bohaterki, co pozwala nam postawić się na jej miejscu. Możemy w niej spotkać świetnie zarysowanych bohaterów, ciekawe rozwiązania fabularne, trzymające nudę na dystans oraz bardzo emocjonalny styl narracji. Silne emocje, z założenia niesprawiedliwy kontekst społeczny, wydają się epatować czytelnika ze zdwojoną mocą. Rosną one nieustannie i zdają się nigdy nie mieć właściwego ujścia, gdyż kiedy już zostaną uwolnione, wnet są zastępowane przez nowe, kolejne, jeszcze potężniejsze.
Uważam, że książka, a nawet cała trylogia „Igrzyska Śmierci” są warte przeczytania, ponieważ mogą dać naprawdę do myślenia w kwestii niesprawiedliwości, poświecenia, miłości czy tyranizowania ludzi przez władców.
Serdecznie polecam przeczytanie tej książki, która tak naprawdę może zająć nam jedynie jeden wieczór.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz